Zdrowa żywność ma coraz więcej zwolenników

Rozmowa z Marią Fall – Ławryniuk, dietetyczką i terapeutą ruchowym z Centrum Zdrowego Odchudzania w Sopocie

Maria Fall - Ławryniuk
Maria Fall – Ławryniuk

Można powiedzieć, że od pewnego czasu zdrowe jedzenie jest na topie. Wiele się o tym mówi, powstają ekologiczne targowiska, sklepy, knajpki…

Rzeczywiście coraz więcej mówi się o zdrowym jedzeniu i coraz więcej jest osób, które szukają zdrowego jedzenia i są w stanie zapłacić dużo więcej za te produkty.  Cieszy to zwłaszcza żywieniowców, ponieważ ostatnie badania wskazują, że zjadamy rocznie od 50 do 70 kilogramów cukru, czyli 10 razy więcej niż nasi dziadkowie. Co więcej – zjadamy też 20 proc. mięsa więcej niż oni. Równocześnie  jedząc aż o jedną trzecią mniej warzyw niż średnia Europy Zachodniej. Badania pokazują, że już 10 proc. naszego społeczeństwa jest w stanie zapłacić więcej za żywność bio, która często kosztuje trzy czy cztery razy więcej niż tradycyjne produkty.

Jak Pani myśli – dlaczego tak się dzieje?

Wzrasta nasza świadomość prozdrowotna. Jesteśmy coraz bardziej świadomi wartości odżywczych, jakie znajdują się w żywności naturalnej, która jest ekologiczna i nieprzetworzona. Osoby szukające ekologicznych produktów robią to najczęściej ze względów zdrowotnych. Przybywa jednak i takich, którzy decydują się na zdrową żywność głównie ze względów estetycznych. Po zdrowe produkty coraz chętniej sięgają też mamy

A to dlatego, że coraz więcej mówi się o nadwadze i otyłości wśród dzieci i młodzieży. Co piąty nastolatek cierpi z powodu nadwagi lub otyłości. W naszej poradni dietetycznej pojawia się wiele młodych osób,  ważących powyżej 100 kg. Ostatnio raport Światowej Organizacji Zdrowia mówi, iż zjadamy obecnie 100 proc. więcej kilokalorii na dobę niż nasz organizm potrzebuje, a mamy przy tym niedobory żywieniowe. Jest tak, ponieważ chętnie sięgamy po produkty o niskiej wartości odżywczej, pozbawione witamin, minerałów i błonnika pokarmowego.

Ekologiczne jedzenie wielu odstrasza jednak swoją ceną. Czy rzeczywiście warto przepłacać?

Prawdziwe gospodarstwa ekologiczne muszą swoje produkty sprzedawać drożej, ponieważ są one trudniejsze w uprawie. Nie są poddawane opryskom. Muszą być certyfikowane, a przez to regularnie poddawane kontrolom. Wszystkie te gospodarstwa są specjalnie oznakowane. To nie jest tak, że każdy rolnik może przywieźć swoje produkty i sprzedawać jako ekologiczne. Nie każdego więc stać na taką żywność. Dlatego my, jako dietetycy, polecamy, by nie popadać w paranoję,  i wybierać produkty, które pochodzą z naszej strefy klimatycznej. Powinny być świeże, nieprzetworzone i niekupowane w formie półproduktów. Kilka lat temu panował taki trend w USA, że zamiast spożywania surowych sałatek, surówek, czy zup, ludzie spożywali garść witamin i czuli się usprawiedliwieni. Zostało to uznane przez organizację żywieniową za totalną bzdurę.

Jak rozpoznać prawdziwe ekologiczne produkty?

Zwracajmy uwagę na oznaczenia. Na opakowaniach znajdziemy różne certyfikaty i numery. Produkty te są dostępne nie tylko w sklepach reklamujących się jako bio, ale w większości marketów. Bez trudu odnajdziemy je na półkach pod nazwą „zdrowa żywność”.

Czy produkt przywieziony ze wsi od dziadka jest tak samo zdrowy?

Każdy z nas pamięta smak pomidorów, jabłek czy śliwek z naszego dzieciństwa. Owoce i warzywa miały wówczas inny wygląd, smak i zapach niż te, które dziś kupujemy. Różnią się zwłaszcza o tych kupowanych w dużych marketach, które nie mają prawie w ogóle smaku, za to są bardzo tanie. Dlatego mimo że nasz dziadek nie jest rolnikiem, a jego warzywa czy owoce nie posiadają odpowiedniego certyfikatu, na pewno te wszystkie produkty od niego są dużo smaczniejsze i bogatsze w składniki odżywcze niż te ze sklepów.

A jak to jest z glutenem? Warto wyrzucić  go z diety?

Ten cały szum na gluten powstał za pośrednictwem książki dr Davisa pt. „Pszeniczny brzuch”. Wszyscy zafascynowali się tą literaturą, jednak lekarze nie do końca się z nią zgadzają. Gluten występuje w większości produktów. Zdaniem żywieniowców, powinniśmy go całkowicie wyeliminować, jeśli cierpimy na celiakie lub jeśli nasz organizm nie toleruje glutenu. Można powiedzieć, że obecnie jest wręcz trend, by za pomocą diety bezglutenowej, odchudzać się. Pamiętajmy jednak, że jeśli z naszej diety zabieramy pszenicę i węglowodany pochodzące z żyta, jęczmienia, owca, orkiszu, to musimy je czymś zastąpić. Doktor Davis proponuje, by zastąpić je produktami bardziej słodkimi i tłustymi. Robi nam się wówczas bomba kaloryczna. Decydując się na dietę bezglutenową, musimy znowu przejść na zakupy w sklepie specjalistycznym i poszukiwanie produktów z przekreślonym kłosem. Takie produkty są oczywiście droższe od tradycyjnych.